|
Wolność, Całość i Niepodległość! - 1794r. 14 kwietnia 2007 r. świętowaliśmy 213 rocznicę Insurekcji Kościuszkowskiej. Zasadniczym przesłaniem uroczystości było, że Polacy mają się łączy, a nie pozostawać w beznadziejnych i bezsensownych kłótniach - tradycja kościuszkowska zaś, to coś co nas spaja jako Polaków. Obchody zostały przygotowane przez Polską Funndację Kościuszkowską, Komitet Budowy Pomnika Kościuszki, CitiBank Handlowy oraz Urząd Miasta Stołecznego Warszawy. W tym roku uroczystości były zorganizowane z większym rozmachem niż poprzednio. W ramach części oficjalnej, po Mszy w Kościele Garnizonowym w intencji między innymi Tadeusza Kościuszki przemaszerowaliśmy przez Rynek Starego Miasta przed Zamek Królewski. W Zamku Królewskim złożyliśmy wieńce przy Urnie z Sercem Tadeusza Kościuszki. Oddano Salwę Honorową. Następnie złożyliśmy wieńce przed pomnikiem Jana Kilińskiego. W tym roku nowym punktem uroczystości było odsłonięcie zrekonstruowanych tablic wmurowanych w ściany odbudowanego dawnego budynku Ratusza a poświęconych Tadeuszowi Kościuszce i Janowi Henrykowi Dąbrowskiemu. W miejscu tym zabrał głos pan wice-prezydent Jacek Wojciechowicz, profesor Marek Drozdowski, Prezes Budowy Pomnika Tadeusza Kościuszki i pan Sławomir Sikora, Prezes Zarządu CitiBank Handlowy. Zagrano Hymn Państwowy - Mazurek Dąbrowskiego. Warczały werble. Najbardziej znaczące, było zwrócenie uwagi, podczas tych wypowiedzi, że Kościuszko łączył Naród, a nie dzielił (w nawiązaniu do słów księdza kanonika Szlagowskiego). Podziękowano CitiBankowi Handlowemu za jego hojny dar bez którego nie byłoby tej uroczystości. Pan Sławomir Sikora powiedział, iż czuje się zaszczycony, mogąc w imieniu Swojego Banku brać udział w tej uroczystości. Przypomniał, że CitiBank Handlowy, to nie tylko "pieniądze", ale też misja społeczna, to także pomoc 15 tysiącom dzieci w poznawaniu historii i zabytków jakiej udziela Bank. Było nas też więcej niż zwykle. Swoją obecnością zaszczycili nas pan Wice Prezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz, generalicja i korpus oficerski Warszawskiej Brygady Pancernej (z Wesołej), pan ambasador Szwajcarii, przedstawiciele ambasady Rosji, wójt Maciejowic, delegacje z Maciejowic, Szczekocin, Uniwersytetu Ludowego, szkół mających jako patrona Tadeusza Kościuszkę, weterani i zaproszeni goście. Wiele osób przybyło w strojach regionalnych lub z epoki. Towarzyszyła nam Kompania Reprezentacyjna Wojska Polskiego wraz z orkiestrą. Całością zawiadywał skutecznie, jak zawsze pan dr Leszek Marek Krześniak, Prezes Zarządu Polskiej Fundacji Kościuszkowskiej z panem Mirosławem Kielakiem z Wydziału Koordynacji i Organizacji Biura Promocji Miasta Urzędu Stołecznego Warszawy. Po części oficjalnej w Ogrodzie Saskim rozpoczęła się część nieoficjalna, podczas której przedstawiono inscenizację walk Polaków z Moskalami. Inscenizację przygotowały zespoły odtwórstwa historycznego z Białorusi, Litwy i Polski. Siły były nierówne. Przeciwko ubranym jednolicie w zielone stroje Moskalom wystąpiła gromada różnorodnie ubranych wojsk polskich. No i Ruscy mieli trzy armaty, Polacy tylko jedną (armaty, to były wiwatówki). Rozległy się huki wystrzałów. Dym przysłonił widownie. Widzowie poczuli zapach prochu. W powietrzu zaczęły fruwać kawałki patronów. Ruscy, jako "ta lawa błota" ruszyli do ataku. Ruskimi dowodził oficer wzrostu bardziej niż niedużego, którego skrywał wielki stosowany kapelusz a pierś chroniła wielość medali. Początkowo Polacy ustąpili pola, tak, że nad polem bitwy, zaczęła powiewać rosyjska chorągiew z czarnym dwugłowym orłem i między drzewami w Saskim Ogrodzie rozległ się z głośników głos: Paliaki! Słażytie Arużie! Czto wy na matuszku Jekakaterinu ...! (Polacy, złóżcie broń! Co wy, na matkę Katarzynę podnosicie rękę!). Tak było trzy razy. Nagle przed szeregi polskie w wesołych podskokach wyskoczył żołnierz, odwrócił się tyłem do Ruskich, wypiął się, spuścił spodnie, tak że zajaśniał jego tyłek w słońcu kwietniowym i oślepił przeciwnika (nie tylko przeciwnika, ale także aparat cyfrowy naszago Admina, który robił zdjęcia). Polacy ruszyli do ataku. Zwyciężyli!!! (Nie wiadomo dlaczego, ale po widowni przeszedł szept, że Ruscy wycofali się do Karczewa - pytanie do czytelników, o inscenizację więc, jakiej bitwy chodziło?) Warto było zwrócić uwagę na mażoretki w oddziałach zielonych, no i na ubraną na czarno z białym żabotem, w kapeluszu trójgraniastym przebraną panią doktor z Akademii Medycznej w Warszawie, która z kuferkiem uwijała się wśród zabitych i rannych. W wyniku huku dział i karabinowej palby zerwały się ze smyczy dwa psy, spaniel biegał po polu bitwy, jak nieprzytomny, foksterier zaś drżąc, siedział pod ławką i nie dał się właścicielowi ruszyć. Ptaki uciekły od razu na samym początku. Niektóre dzieci też się troszeczkę bały i trzeba im było tłumaczyć, że to wszystko na niby. Gdyby nie policja i ochrona, być może ta inscenizacja, zakończyła by się krwawo, bo kilku fotografów chciało zrobić zdjęcia, jak kula armatnia opuszcza lufę. Na szczęście odciągnięto ich od tego zamiaru. Wszystko dobrze się skończyło. Ci, którzy podczas inscenizacji, padli w boju powstali i wzięli udział w kończącym przeglądzie wojsk, którego dokonał pan wice - prezydent. Za udział wszystkim serdecznie podziękował i pożegnał do następnego razu. Potem robiono sobie zdjęcia z bohaterami tej ponad półgodzinnej imprezy i sprawdzano, czy po niej jeszcze coś słychać. Armaty to super sprawa. Obydwie strony nagrodzone zostały brawami. Podobno we wrześniu coś podobnego jest planowane u nas na Żoliborzu na Górkach. Pan Mączyński, nasz żoliborski pasjonat spraw związanych z Insurekcją, chciałby, aby przy okazji odsłonięty został pamiątkowy kamień ku czci Tadeusza Kościuszki na Fortach Burakowskich. Mamy nadzieję, że tradycja kościuszkowska spowoduje, że i "Miasto" i Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa się dogadają i kamień stanie na zwieńczeniu wałów we wrześniu. Pogoda dopisała. To był bardzo udany dzień. Żeby jeszcze coś z posłania Tadeusza Kościuszki trafiło tam gdzie trzeba!!! Post scriptum "Raport JW. Kościuszce Najwyższemu Naczelnikowi Siły Zbrojnej Narodowej" - o dniach Insurekcji Warszawskiej, pisany przez Stanisława Mokronowskiego 20 kwietnia 1794 r. W dniu 17 kwietnia wybuchło w Warszawie powstanie. Garnizon rosyjski liczył tu około 8000 wojska, podczas gdy wojska polskiego było w stolicy tylko trzy i pół tysiąca. Walkę rozpoczęto przed świtem, uderzając na oddziały carskie, rozproszone po mieście oraz na siedzibę ambasady rosyjskiej przy ulicy Miodowej. W ciągu dwóch dni toczyły się walki. Wojsko regularne wspierane przez lud, któremu m. in. przewodził szewc Jan Kiliński, oczyściło Warszawę z oddziałów nieprzyjacielskich. Gen. Igelstrom z niedobitkami garnizonu rosyjskiego wycofał się z Warszawy. O tym, tak ważnym wydarzeniu oraz o przywróceniu stanowiska prezydenta miasta Warszawy Ignacemu Zakrzewskiemu donosił Najwyższemu Naczelnikowi Siły Zbrojnej Narodowej w powinnym raporcie nowo "obrany z woli ludu i wojska" dowódca siły zbrojnej w Warszawie Stanisław Mokronowski. admin1
|